Punkt wyjścia
Zanim ruszyliśmy z malowaniem, dach stracił swój pierwotny urok – blachodachówka była mocno wyblakła, zmatowiała i zabrudzona po latach ekspozycji na słońce i wilgoć typową dla tej części Beskidów. Pierwszym krokiem było więc dokładne mycie ciśnieniowe całej powierzchni, żeby zdjąć naloty i zanieczyszczenia, które inaczej wchłonęłyby się w nową powłokę i skróciły jej trwałość.
Precyzja przy kominach i załamaniach dachu
Bryła budynku w Budzowie ma sporo połaci, lukarn i kominów, a każde takie miejsce to dodatkowa krawędź, przy której trzeba zwolnić tempo i pracować dokładniej niż na równej, otwartej połaci. Pracownik Dachmalu nakładał farbę warstwa po warstwie, pilnując, żeby wokół cegły komina i w załamaniach dachu powłoka była tak samo równa, jak na prostych fragmentach – to właśnie te miejsca najszybciej zdradzają pośpiech, jeśli ktoś potraktuje je po macoszemu.
Ta linia na dachu
Wracając do zdjęcia, od którego zaczęliśmy – ta wyraźna granica koloru na jednej połaci to nie efekt specjalny ani błąd w nakładaniu farby. To po prostu moment, w którym pracownik Dachmalu przerwał pracę dokładnie tam, gdzie akurat się znajdował, żeby przełożyć linę na kolejny odcinek. Zostawiliśmy to zdjęcie w galerii właśnie dlatego, że rzadko udaje się pokazać transformację dachu w jednym kadrze, bez zestawiania osobnych zdjęć „przed” i „po”.
Co zostało na koniec
Po zejściu z dachu blachodachówka w Budzowie ma teraz jednolity, głęboki grafitowy odcień na całej powierzchni – łącznie z tymi fragmentami, które jeszcze niedawno straszyły wyblakłą szarością. Powłoka zabezpiecza dach przed dalszym blaknięciem i wilgocią, a na wykonane prace, jak zawsze, udzieliliśmy pisemnej gwarancji.
Masz dach z blachodachówki, który stracił swój pierwotny kolor? Zadzwoń i umów bezpłatną wycenę na miejscu:
+48 605 614 089 |
+48 604 260 986
✉️ dachmal@onet.pl
→ Przejdź do formularza wyceny online



