Bystra – malowanie dachu z blachą trapezową przy czynnej instalacji fotowoltaicznej
Dach w Bystrej miał dwie rzeczy, które od razu zmieniały standardowy plan działania: świeżo zamontowane panele fotowoltaiczne, których nie wolno było nawet drasnąć farbą, oraz termin ograniczony do kilku wiosennych dni bez deszczu i przymrozków. Zwykłe malowanie blachy trapezowej to dla nas rutyna – tym razem trzeba było dołożyć do niej precyzję przy panelach i tempo podyktowane pogodą.
Panele, których nie mogliśmy nawet drasnąć
Instalacja PV na tym dachu stanęła niedawno, więc właścicielowi zależało, żeby ekipa malarska wiedziała, jak się przy niej poruszać. Zanim ruszyliśmy z natryskiem, każdy panel został dokładnie osłonięty folią i podklejony wzdłuż krawędzi, tak żeby żadna kropelka farby nie osiadła na powierzchni panelu ani na ramach mocujących. To nie jest formalność – nawet drobne zabrudzenie powierzchni ogniw obniża ich sprawność, a usuwanie zaschniętej farby z paneli bez ryzyka porysowania praktycznie się nie da zrobić.
Osłony zdejmowaliśmy sekcjami, dokładnie w tym tempie, w jakim postępowała praca – panel odsłonięty zbyt wcześnie to niepotrzebne ryzyko, a zostawiony pod folią zbyt długo traci część produkcji prądu. W praktyce oznaczało to ciągłe przekładanie zabezpieczeń między kolejnymi połaciami, zamiast jednorazowego zasłonięcia całego dachu na cały czas prac.
Wyścig z wiosenną pogodą
W Beskidzie wiosna potrafi dać zaledwie kilkudniowe okno bez deszczu, mgły i nocnych przymrozków – a farba dekarska źle znosi nakładanie na wilgotną lub zbyt zimną powierzchnię. Zamiast rozkładać prace na tygodnie, zaplanowaliśmy cały harmonogram pod konkretną prognozę: materiały, ekipa i sprzęt czekały w gotowości, żeby wejść na dach w momencie, gdy tylko warunki na to pozwoliły.
Pracę na linach, bez stawiania rusztowania, wybraliśmy nie tylko ze względu na koszt – przy tak wąskim oknie pogodowym każdy dzień poświęcony na montaż i demontaż rusztowania byłby dniem straconym. Farbę nakładaliśmy w dwóch warstwach, ale odstęp między nimi pilnowaliśmy niemal co do godziny: zbyt wczesne położenie drugiej warstwy przy chłodniejszym powietrzu grozi jej złuszczeniem, a czekanie zbyt długo oznaczało ryzyko, że pogoda się zmieni, zanim skończymy.
„Panele postawiliśmy zaledwie kilka miesięcy wcześniej, więc szukałem ekipy, która nie potraktuje ich jak przeszkody do obejścia, tylko zrobi to porządnie. Chłopaki z Dachmalu zdejmowali osłony sekcja po sekcji, dopytywali, zanim gdziekolwiek weszli, i zdążyli ze wszystkim, zanim pogoda się popsuła. Dach wygląda lepiej, niż się spodziewałem, a panele wyszły z tego bez rysy. Polecam bez wahania.”
— Właściciel domu w Bystrej
Co zostało po ekipie
Gdy ostatnia sekcja wyschła, zdjęliśmy wszystkie osłony, sprawdziliśmy panele pod kątem czystości i uprzątnęliśmy teren wokół domu. Dach ma teraz jednolitą, głęboką powłokę odporną na promieniowanie UV i wilgoć, a instalacja fotowoltaiczna pracuje dokładnie tak, jak przed rozpoczęciem prac – bez żadnych śladów farby czy uszkodzeń. Na wykonane prace, jak przy każdym zleceniu, udzieliliśmy pisemnej gwarancji.
Masz w planach malowanie dachu z zamontowanymi panelami PV, Zadzwoń i umów bezpłatną wycenę na miejscu:
+48 605 614 089 |
+48 604 260 986
✉️ dachmal@onet.pl
→ Przejdź do formularza wyceny online




